17 października w Hotelu Piwniczna SPA&Conference, czy jak kto woli – w Czarnej Owcy – odbyły się pierwsze konsultacje społeczne z udziałem depozytariuszy (po naszemu – tkaczy), podczas których Robert Andrzej Dul z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego opowiadał o kolejnych krokach przygotowań do złożenia wniosku o wpisanie tradycji tkania rękawic furmańskich przez Czarnych Górali na LISTĘ REPREZENTATYWNĄ NIEMATERIALNEGO DZIEDZICTWA KULTUROWEGO LUDZKOŚCI UNESCO. To kontynuacja działań, które w 2021 roku rozpoczęła Urszula Lis, a które zaowocowały wpisaniem tej tradycji na listę krajową. Najbliższe miesiące będą dla piwniczańskich tkaczy bardzo pracowite.

Co spowodowało, że zaczęłaś starania o UNESCO?
Urszula Lis: W 2019 roku Małgosia Polańska-Kubiak wróciła z Jarmarku Jagiellońskiego w Lublinie. Prezentowała tam z Bernatką Musiał tkane rękawice furmańskie i czapki. Wspomniała wtedy, że Anna Terlecka z Narodowego Instytutu Dziedzictwa była zachwycona przestrzennym tkactwem. Powiedziała również, że warto wpisać tę tradycję na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego (robocza nazwa to krajowa lista UNESCO). Zabrzmiało to dla mnie fantastycznie, bo byłam wtedy początkującą tkaczką rękawic i zachwycałam się tą techniką. Wydawało się, że pomysł ten zostanie szybko podjęty przez lokalne instytucje, ale przez dwa lata nic się w tym temacie nie wydarzyło. Przez cały ten czas podczas tkania przychodziły mi do głowy różne pomysły na promocję rękawic. Zawodowo zajmuję się marketingiem i promocją, dlatego to było nawykowe myślenie; droga od pomysłów do realizacji dla mnie zawsze jest dość krótka. Najpierw powstało PRZESTRZENNE TKACTWO CZARNYCH GÓRALI. To miała być marka całego zjawiska, jakim jest tkanie rękawic i czapek. Nazwa przyjęła się i dziś to określenie jest powszechnie stosowane jako synonim tkania rękawic furmańskich i czapek.

Kolejnym pomysłem była wysyłka rękawic furmańskich do Bernie Sandersa. Był on owocem spotkania przy wspólnym tkaniu rękawicy furmańskiej XXXXXL u Wojtka Jeżowskiego. Wtedy już od ponad dwóch tygodni krążyło w mediach zdjęcie senatora w dziwnych rękawicach. Wiedziałam, że czasu mamy niewiele, bo temat powoli gaśnie, ale… przez dwa tygodnie, wspólnie z Małgorzatą Polańską-Kubiak, utkałyśmy parę rękawic dla Bernie Sandersa, który, jak się okazało, urodził się w Małopolsce. W międzyczasie wysłałam informację prasową do mediów razem z fantastycznymi zdjęciami Marceliny Kubiak. Efekt tych działań okazał się piorunujący. Przez dwa tygodnie skontaktowały się z nami wszystkie kluczowe media, w tym stacje telewizyjne (TVP, Polsat, TVN). To był moment, gdy o rękawicach usłyszała Polska i świat. Doświadczenie marketingowe mówiło mi, że nie możemy jednak spocząć na laurach, dlatego pomyślałam o tym, aby poprosić znane osoby o zdjęcia w rękawicach furmańskich i tak powstała akcja #RazemopoUNESCO. W gronie kilku osób zaczęliśmy poszukiwać sposobów dotarcia do znanych osób. Liderką okazała się Małgorzata Polańska-Kubiak. I tak po kilku miesiącach mieliśmy już pokaźną liczbę zdjęć znanych osób w rękawicach. Wśród nich znaleźli się Hirek Wrona, Ewa Drzyzga, Mikołaj Rej, Anna Popek, podróżnik Marek Kamiński, Majka Jeżowska, Krzysztof Trebunia-Tutka, Józek Broda, Dariusz Dziekanowski, Jerzy Engel oraz znani aktorzy Marian Dziędziel i Artur Żurawski. Akcja świetnie rozeszła się w mediach. Kolejny raz Polska usłyszała o naszych rękawicach.
Hasło akcji #RazempoUNESCO stało się dla mnie motywacją, aby wrócić do tematu wpisania tradycji na krajową listę UNESCO. Wspólnie z Basią Talar i Małgorzatą Polańską-Kubiak zorganizowałyśmy spotkanie w Muzeum. Był to rok 2021, symboliczny moment rozpoczęcia naszych starań. Podjęłam się zadania napisania wniosku. Wymagało to uporządkowania naszych działań i wytyczenia planów na przyszłość. Tu pierwszym moim pomysłem było stworzenie SZLAKU TKACKIEGO RĘKAWIC FURMAŃSKICH. Fundusze pozyskane przez Towarzystwo Miłośników Piwnicznej pozwoliły m.in. na wydrukowanie tabliczek, które zostały umieszczone na domach tkaczy. Mocniej zaznaczyły one obecność tradycji w przestrzeni gminy.
Pisanie wniosku było bardzo czasochłonne i trwało ok. 6 miesięcy. Wniosek mówił o korzeniach tradycji, ale trzeba tam było również zaplanować i opisać działania realizujące nasze cele związane z zachowaniem tradycji, przekazem międzypokoleniowym i szeroko zakrojoną promocją.
Podczas pisania wniosku otrzymaliśmy ogromne wsparcie Agaty Muchy z Narodowego Instytutu Dziedzictwa. Zwieńczeniem tych wysiłków była decyzja Ministra Piotra Glińskiego o wpisaniu tradycji tkania rękawic furmańskich przez Czarnych Górali, którą otrzymaliśmy w listopadzie 2022 roku. Na tamtym etapie było nas ok. 20 tkaczek i tkaczy.

Radość, która towarzyszyła nam wszystkim po uzyskaniu wpisu, nie dawała mi jednak spokoju. Cały czas myśli krążyły wokół naszej deklaracji, która pojawiła się w mediach, że idziemy po „duże UNESCO”. Dlatego podjęłam próbę nawiązania rozmów z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego w sprawie zgłoszenia naszej tradycji na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości UNESCO.
W listopadzie 2023 r. wspólnie z Małgorzatą Polańską-Kubiak i jej córką Marceliną Kubiak spotkałyśmy się z Joanną Cichą-Kuczyńska, Radcą ds. UNESCO w MKiDN. Owocem tej rozmowy była decyzja, którą otrzymaliśmy 1 lutego 2024 r. Była to zgoda na złożenie wniosku w 2030 roku. Kolejka jednak okazała się krótsza i wniosek będziemy mogli złożyć już w 2028 roku. Październikowe spotkanie było symbolicznym startem naszych przygotowań.
Co się zmieniło lokalnie po wejściu na krajową listę – dla rękawic, ale i dla tkaczy?
Urszula Lis: Przede wszystkim wszyscy, zarówno tkacze, jak i społeczności naszej gminy, otrzymaliśmy potwierdzenie, że unikatowa tradycja tkania rękawic furmańskich jest niezwykła i została doceniona przez najwyższe instytucje w Polsce odpowiedzialne za kulturę i dziedzictwa narodowe. To był moment ogromnej wspólnej dumy! Rękawice furmańskie, które były już wtedy znane, stały się pełnoprawnym dobrem lokalnego dziedzictwa kulturowego i wizytówką gminy Piwniczna-Zdrój. Właściwie nikomu już nie trzeba było tłumaczyć, że tradycja tkania rękawic jest szczególna i ważna, że warto ją pokazywać oraz dbać o jej przetrwanie i rozwój.
Ty to wszystko koordynujesz?
Urszula Lis: Pisanie wniosku będzie wymagało zaangażowania i starań wielu osób. Moim zadaniem będzie koordynowanie działań z Ministerstwem. Powinniśmy stworzyć kilka grup roboczych, które będą opracowywać materiały do wniosku. Ministerstwo będzie nadzorować prace nad wnioskiem, ale zadanie jest do wykonania przez nas wszystkich.
Jak to według Ciebie powinno wyglądać?
Urszula Lis: Możemy godzinami opowiadać o korzeniach tradycji, kluczowych dla niej osobach i przyszłości, ale wniosek musi być bardzo syntetyczny i skrótowy. Napisany w sposób jasny dla etnografów, ale też ekspertów z innych obszarów kultury. Do tego pod koniec przyszłego roku powstanie film, który zostanie dołączony do wniosku. Kluczowe będzie również pokazanie skali naszych działań poza regionem, uzyskanie rekomendacji od osób i organizacji, z którymi współpracowaliśmy, i dołączenie ich do tego wpisu. Nasi tkacze są obecni i promują tradycję tkania rękawic furmańskich na wszystkich kluczowych wydarzeniach w Polsce (np. festiwale pasterskie, jarmarki rękodzielnicze, festiwale tkackie), więc nie będzie to trudne.
Zrealizowaliśmy również szereg własnych inicjatyw, np. wystawy rekonstrukcji zabytkowych rękawic furmańskich, które były pomysłem moim i Małgorzaty Polańskiej-Kubiak. W ramach projektów napisanych przez Basię Talar z Towarzystwa Miłośników Piwnicznej odbywały się warsztaty tkackie dla uczniów w szkołach, a także pokazy i regularne spotkania tkaczy.
Tkacze zrzeszeni w grupie Drapa Paryja już kilka razy zorganizowali, przy wsparciu lokalnego ośrodka kultury, niezwykłe spotkanie OD BACY DO KNOPA. Każdego roku odbywa się też DZIEŃ RĘKAWICY FURMAŃSKIEJ. To tylko niektóre z wydarzeń, które inicjują i w których uczestniczą tkacze. Tym wszystkim będziemy chcieli się pochwalić i na tej bazie zbudować plan ochrony tradycji na najbliższe lata.
Jak lokalni tkacze mogą pomóc, czego oczekujesz od Piwniczan?
Urszula Lis: W staraniach o UNESCO kluczowy jest nie tylko wniosek, ale też to, co na co dzień robią tkacze: przede wszystkim tkają niezwykle czasochłonne rękawice furmańskie, są obecni na wydarzeniach w regionie i w całej Polsce oraz przekazują innym umiejętność tkania (tu szczególnie ważny jest przekaz międzypokoleniowy w rodzinach). Obecnie jest nas ponad 30 tkaczy i każde z tych działań jest nieocenione.
W pisanie wniosku będzie zaangażowanych pewnie kilka osób, ale nasza praca nie miałaby sensu bez działań prowadzonych na co dzień przez wszystkich tkaczy. Niezbędna będzie też wiedza i pomoc lokalnych etnografów, regionalistów.

Czy to może być ten moment, który postawi nas ponad podziałami?
Urszula Lis: Już spotkanie w październiku pokazało, że choć każdy z nas działa na swój własny sposób, inaczej, to jednak wspólny cel nas łączy.
Myślę jednak, że podziałów do końca nie uda się uniknąć. Jest rzeczą naturalną, że każdy z nas ma trochę inną perspektywę patrzenia na tę tradycję, sposoby jej zachowania i rozwoju. Jedni z nas są bardziej tradycjonalistami, inni szukają ciągle nowych dróg. Każdy z nas ma również swój szczególny wkład w zachowanie i rozwój tradycji. Inaczej widzi też swoje miejsce i rolę w jej zachowaniu.
Dla mnie kluczowy jest moment przejęcia tradycji przez Ewę Sowińską, Ulę Cięciwę i Barbarę Kotarbową od Michała Nakielskiego, ale to wszystko, co potem się wydarzyło, też ma ogromne znaczenie. Bez indywidualnych działań wszystkich osób, które świętowały w listopadzie 2022 roku wpis na krajową listę, nie bylibyśmy dziś tu, gdzie jesteśmy, choć każdy drogę dojścia widzi w trochę inny sposób. Jednak powinniśmy pamiętać, że jest to nasze wspólne dzieło ponad podziałami i każdego należy docenić.
Co się zmieni, kiedy już się uda?
Urszula Lis: Już dziś naszą tradycją interesują się ludzie z różnych krajów na świecie. Byliśmy na festiwalu w Turcji. W przyszłym roku wybieramy się na festiwal na Litwie. Wierzę, że wpis na światową listę UNESCO sprawi, że tradycja będzie jeszcze bardziej znana, a razem z nią Piwniczna-Zdrój. To może być wehikuł dla wielu działań promujących naszą gminę i region. Mam też nadzieję, że wpis spowoduje, że w gminie nigdy nie zabraknie młodych osób chętnych do nauki tkania. Za dekadę, dwie, to od nich już będzie zależała ciągłość tej tradycji.
W kwietniu szykują się warsztaty. Kto może wziąć w nich udział i jak to będzie wyglądało?
Urszula Lis: Dotychczas odbywały się przede wszystkim warsztaty w ramach projektów. Jednak ciągle było wiele pytań o kolejne. Stąd pomysł organizacji tygodniowych warsztatów z pięknymi widokami w Villi Apia. Zainteresowanie jest duże. Zgłaszają się osoby z różnych regionów Polski. Niektórzy mają już zakupione formy i dużą nadzieję, że sami dojdą, bez warsztatów, do tego, jak utkać czapkę lub rękawice. Niestety dotychczas nikomu się to nie udało 🙂 Dlatego warto zaplanować udział w warsztatach. Są jeszcze miejsca, więc zapraszamy!



Dodaj komentarz