
Są takie miejsca, do których się wraca. Miejsca oklejone gęstą warstwą sentymentu, zawinięte w lepką jak wata cukrowa pajęczynę wspomnień z dzieciństwa. W moim wypadku wspomnień z czasów, kiedy wizja video konferencji z drugiego końca świata nie bardzo mieściła się głowie rozmówcy trzymającemu czerwoną słuchawkę analogowego telefonu z tarczą do wykręcania numeru.
Żeby gdzieś wrócić, trzeba jednak najpierw wyjechać. Czasami bardzo daleko i na długo. Wyjechać bez intencji powrotu. Trzeba się stęsknić. Trzeba dojść do tego momentu, kiedy na własne oczy wyraźnie widzi się, że trawa po drugiej stronie rzeki wcale nie jest bardziej zielona. Jest taką samą trawą, tyle, że nie naszą. Jest obcą trawą, która wyrosła z innych kulturowo korzeni, zakwitła w innej mowie, podsypywana wartościami innymi niż te wyniesione z domu.
Na FB Tomka Michniewicza znalazłam takie zdanie – Im dłużej podróżuję, tym bardziej wolę wracać w miejsca, które kocham, niż odkrywać nowe. Coś w tym jest, bo w podróżach, odkrywaniu i uciekaniu w świat najważniejsze jest przecież to, by mieć dokąd wrócić.
Wróciłam do Doliny Popradu. W miejsca, gdzie stawiałam pierwsze kroki, wypluwałam pierwsze słowa, wpadałam po uszy w pierwsze, pachnące macierzanką i grzybnią zachwyty. Od „pierwsze” do „współcześnie” minęło czterdzieści lat. Tyle tu wspomnień, tyle zarośniętych jeżynami i bliźniczką ścieżek, tyle śladów odciśniętych w mchu. To najważniejszy powrót w moim życiu – powrót do samej siebie.
Dostałam wspaniały prezent – możliwość pisania o miejscu, które kocham. Dolina Popradu jest moją osobistą Krainą Powrotów. Mam nadzieję, że i Wy będziecie tutaj wracać.
TAK DOBRZE JEST WRÓCIĆ DO SWOICH słowa: Henryk Cyganik muzyka: Roman Opuszyński Nie było cię tyle ognisk, tyle ślubów, pogrzebów i chrzcin. Las rośnie tam, gdzie był młodnik, posiwiały jabłonie i my. Nie było cię tyle wódek; tyle kłótni, księżyców i łez, już trzeci pies służy budzie - gdzie cię diabli nosili, no gdzie? Gdy jesień zaciąga mgły nad drogą, co w oczach się dwoi. Gdy czernią zachodzą sny - tak dobrze jest wrócić do swoich. Gdy dosyć masz tłumu miast dosyć tego co boli - to pomyśl choć jeden raz; tak dobrze jest wrócić do swoich. Nadzieję wyłuskaj z dna pamięci, co przyjaźń goi i westchnij do ciepła gniazd; tak dobrze jest wrócić do swoich. Gdy jesień zaciąga mgły nad drogą, co w oczach się dwoi Gdy czernią zachodzą sny Tak dobrze wrócić do swoich... Kapela już stroi basy, śliwowica narzeka na szkło z tęsknoty zwiędły astry. Witaj w domu, w ramiona już chodź. Od czekania widnokrąg usechł, przyjaciołom niejeden spadł włos. Lecz każdy oddałby duszę, że z powrotem przywlecze cię los. Gdy jesień zaciąga mgły nad drogą, co w oczach się dwoi. Gdy czernią zachodzą sny - tak dobrze jest wrócić do swoich. Gdy dosyć masz tłumu miast dosyć tego co boli - to pomyśl choć jeden raz; tak dobrze jest wrócić do swoich. Nadzieję wyłuskaj z dna pamięci, co przyjaźń goi i westchnij do ciepła gniazd; tak dobrze jest wrócić do swoich. Gdy jesień zaciąga mgły nad drogą, co w oczach się dwoi Gdy czernią zachodzą sny Tak dobrze, tak dobrze wrócić do swoich...
Dodaj komentarz