Dolina poezji – konkurs dla mistrzów słowa

Dolina Popradu płynie czystą poezją. Ta poezja jest samoistnym bytem, unoszącym się miękko mleczną, gęstą mgłą z dolin, spinającym tęczną niebo nad Mrozkówką, zachodzącym pastelowo listopadowym słońcem nad Radziejową. Mój ojciec zawsze mi mówił, że w górach jest bliżej do Boga i choć jego wiara rzadko zaglądała w kościelne nawy, tu, pod wielkim, wygwieżdżonym nieboskłonem, przy ognisku, które połonęło do późnej nocy, wyrażała się najpiękniej w Modlitwie Francoisa Villona Bułata Okudżawy. Poezja musi mieć w sobie jakąś boską cząstkę, bo przecież natchnienie przychodzi nagle, niespodziewanie, nie da się go wywołać z szeregu codziennych myśli, zmusić do katorżniczej pracy na białej kartce papieru.

Kiedyś mi powiedziano, że poetą się bywa, a nie jest. Byłam więc poetką w czasach, kiedy mój ojciec lubił przysiąść na ławce przed domem z kubkiem herbaty i papierosem. W czasach, kiedy ostatnim pomysłem, jaki mógłby mi przyjść do głowy była emigracja. Kiedy byłam tylko stąd. Z gór. Z Polski. Ale nurt życia nagle zmienił bieg, ojciec odszedł na drugą stronę grani, a ja nagle postanowiłam rzucić wszystko w cholerę i wyjechać za ocean. I poetką być przestałam. Ot po prostu – było, nie ma. Jakiekolwiek próby poskładania czegoś przyzwoitego z metafor, porównań i kłębiących się we mnie emocji za każdym razem kończyły się bolesną porażką. Słowa przestały się kleić. Natchnienie uleciało jak hel z nieszczelnego balona. Koniec i kropka.

Zdarzyło się jednak, nie raz, nie dwa, kiedy już wróciłam do swoich, że przez grubą warstwę wyparcia, zaprzeczenia i niechęci zaczęło przeciekać liryczne światło. Nie mówię więc jeszcze ostatniego słowa, bo skoro poetą się bywa, może i mnie gdzieś jeszcze dopadnie natchnienie na jakiejś beskidzkiej hali wśród kłujących krzaków jeżyn.

Z wieloletniego twórczego odrętwienia wychodzę jednak powoli, na trochę trzęsących się nogach, jakbym zapomniała kroków poetyckiego czardasza. Pomysł na organizację Ogólnopolskiego Konkursu Poezji „W Dolinie Popradu” im. Henryka Cyganika nie był mój. Pojawił się wraz z powrotem do swoich, z moją nową pracą dla Centrum Kultury i Sztuki im. Ady Sari w Starym Sączu, w rozmowie z Wojtkiem Knapikiem – pierwszej z wielu, ale jednej z najważniejszych, bo będących początkiem zupełnie nowego czasu w miejscu, które zawsze nosiłam przy sobie, schowane głęboko w zanadrzu, w pudełku z napisem Dom.

Termin wysyłania prac konkursowych mija 30 września 2023. I nawet jeśli natchnienia nie można zmusić do współpracy – tu, w Dolinie Popradu, muzy latają czasami bardzo nisko, tuż nad powierzchnią wody, łatwiej więc je złapać i niecnie wykorzystać. Ślijcie swoje wiersze, myśli, poematy i liryki. Tak mało dziś poezji w codziennym, chaotycznym, spiesznym, niedbałym życiu. Zbyt mało. A przecież to akurat możemy zmienić.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *